✉ kontakt@bio-sense.pl Nasze soki i proszek kupisz w sklepie bio-sense.pl →
Sklep bio-sense.pl
☰

Gospodarstwo ekologiczne

Ekologia od kuchni

Jak ktoś słyszy „gospodarstwo ekologiczne”, to zwykle widzi obrazek z reklamy soku. Stary sad, stół nakryty obrusem, dziadek z wnukami i jabłka prosto z drzewa. Albo chłopa w kapeluszu, który rano bierze fajkę i graczkę, do południa spokojnie okopuje grządki, a po obiedzie siada na ganku.

Ładne to, ale u nas tak nie jest. Opowiemy, jak jest naprawdę.

Co to w ogóle znaczy „ekologiczne”

Rolnictwo ekologiczne to nie hasło, tylko konkretne przepisy unijne. W skrócie: nie wolno nam stosować syntetycznych nawozów ani chemicznych środków ochrony roślin. Glebę nawozimy nawozami naturalnymi, a rośliny chronimy tylko preparatami z zamkniętej listy dopuszczonych w ekologii.

Owoc z certyfikowanej uprawy ekologicznej to nie owoc „pewnie czysty, bo rolnik tak mówi”. To owoc, który ktoś z zewnątrz sprawdza i bada.

Kto nas sprawdza

Gospodarstwo kontroluje jednostka certyfikująca. To firma z państwową akredytacją i upoważnieniem ministra rolnictwa, a nad nimi czuwa jeszcze inspekcja państwowa. Za kontrole płacimy sami.

Kontrola przyjeżdża co najmniej raz w roku. Obchodzi plantację, przegląda nasze papiery: faktury, zapisy wszystkich zabiegów, sprzedaż. Pobiera próbki, na przykład gleby czy owoców. Może też przyjechać bez zapowiedzi i wziąć próbki w każdej chwili, także w środku zbioru.

Jeśli coś się nie zgadza, na przykład działka nie została zgłoszona albo na etykiecie czegoś brakuje, dostajemy zalecenia i termin na poprawki. Nie poprawimy, tracimy certyfikat.

Ekologiem nie zostaje się z dnia na dzień

Kto przechodzi na ekologię, najpierw przechodzi tzw. konwersję. Przy krzewach, takich jak nasza jagoda kamczacka, trwa ona zwykle 3 lata, przy uprawach jednorocznych 2 lata. Czasem jednostka może ten okres skrócić. Przez cały ten czas uprawiamy już według zasad ekologicznych, płacimy za kontrole, a plonów nie wolno nam sprzedawać jako ekologicznych. Trzeba to po prostu przetrzymać.

Zbiór jagody kamczackiej kombajnem na naszej plantacji

Jak to wygląda na plantacji

Gospodarstwo uprawia łącznie ponad 100 hektarów, w całości ekologicznie. Jagoda kamczacka to około 20 z nich. To nie są grządki, tylko pola.

Ekologia to przede wszystkim nieustanna walka z chwastami. Odchwaszczamy głównie mechanicznie, kosimy i wykaszamy międzyrzędzia. Mamy do tego duży, wydajny sprzęt. Ropy nie liczymy w litrach, tylko w tonach: rocznie schodzi jej około 15 ton.

I tak, my też pryskamy. Tylko innymi środkami, i często nawet więcej niż w zwykłej uprawie. Preparaty dozwolone w ekologii działają głównie kontaktowo, czyli tylko tam, gdzie trafią, więc potrzeba więcej cieczy i większych opryskiwaczy. Na choroby grzybowe mamy dużo mniej sposobów.

Jeden przykład: w czasie kwitnienia pryskamy przeciw szarej pleśni preparatem z pożytecznym grzybem. Chodzi o to, żeby grzyb zjadł grzyba. Resztę zostawimy dla siebie, to nasze sposoby wypracowane latami.

Co z tego wychodzi

Każdą partię oddajemy do akredytowanego laboratorium. Jedno badanie sprawdza owoce na obecność od 400 do 500 różnych substancji czynnych środków ochrony roślin.

Uprawa zwykłaKażda substancja ma swój limit. Jeśli wynik jest poniżej limitu, owoc jest zgodny z prawem.
Uprawa ekologicznaWynik ma być poniżej granicy, którą laboratorium w ogóle jest w stanie oznaczyć. Każde wykrycie to dochodzenie i ryzyko utraty certyfikatu dla całej partii.

Takie wyniki pokazujemy klientom w Polsce i za granicą. Wkrótce pokażemy tu kilka naszych prawdziwych wyników, żeby było widać, jak to wygląda na papierze (z zakrytymi danymi).

Przepraszamy, tu jeszcze nic nie ma. Rolnicy są słabi w kodowaniu. Jak zaorzę pole, to dopiszę. – Jacek

Gospodarstwo i firma, czyli po co dwie strony

Tu, na ordowski.pl, jest gospodarstwo: ponad 100 ha upraw ekologicznych, w tym około 20 ha jagody kamczackiej, na Pojezierzu Łęczyńsko-Włodawskim, przy Poleskim Parku Narodowym. Soki i proszek robi i sprzedaje nasza firma Bio-Sense (bio-sense.pl).

W przepisach ekologicznych już mrożenie czy tłoczenie soku to osobny etap, który wymaga osobnej certyfikacji. Do tego dochodzą przepisy o produkcji żywności i sanepid. Przy sprzedaży w sklepie internetowym, na Allegro i do firm prościej i uczciwiej prowadzić to jako firmę.

To po co nam to wszystko?

Drogo, trudno, papierów więcej niż w urzędzie. Szczerze? Sami czasem nie wiemy. Chyba już weszło nam to w krew.

Jacek i Monika

← Wróć na stronę gospodarstwa